Tusk i Komorowski - idealna alegoria przysłowia o nieszczęściach chodzących (lub nadmiernie latających za publiczną forsę) parami - mają mało wspólnych zainteresowań. Jeden lubi bigos, wódeczkę i las, drugi chlapie wino podniecając się dwudziestoma dwoma facetami i piłką (przepraszam posła Biedronia za przypadkową dwuznaczność tego określenia). Pewnie więc nie wymieniają się ciekawostkami o swoich pasjach, a szkoda. Przynajmniej w jednym przypadku może to Tuskowi uratować skórę - o ile oczywiście prezydentowi zależy na tym bardziej, niż na zeszłorocznym śniegu.
Pierwszy obywatel, będąc doświadczonym odstrzelaczem zwierząt, mógłby podpowiedzieć premierowi, że podstawowym grzechem myśliwego (który chce uważać się za wytrawnego) jest pozostawić drapieżnika z gorejącą raną, zamiast dobić strzałem w rozwścieczony łeb (przepraszam posła Niesiołowskiego za...etc.). Grozi to w najlepszym razie dotkliwym pokąsaniem, a może skończyć się powrotem z polowania w zbitym na miarę dębowym wdzianku.
Sytuacja Tuska jest nieciekawa - nie dość, że strzelił, a nie zabił, to jeszcze odbiera rozgniewanemu zwierzęciu małe schetyniątka, porywając je sprzed oczu możnego opiekuna i spychając go na dalszy plan, ku wiecznemu zapomnieniu. Czyżby osławiony Kaszubski Skalpel, dotąd wycinający samodzielne komórki (Piskorski, Rokita, itp.) z chłodną prezycją, stępił się na starość? Kto jak kto, ale premier zna prawdziwe oblicze Schetyny, odrobinę różniące się od wizerunku zakłopotanego, uśmiechającego się nieśmiało na widok kamer mężczyzny. Skoro zna, to wie, że polityczny lodołamacz zniewag nie przebacza i nie zapomina. A Tusk, jak niemądry, macha bykowi czerwoną płachtą (z tzw. wiana Arłukowicza) przed parskającym nosem. Gazety donoszą - odwołał spotkanie ze Schetyną, wcześniej reklamowane jako zapowiedź pierestrojki w ich wzajemnych kontaktach. Żeby jeszcze wykręcił się zakupami z córką/grą w gałę/Ligą Mistrzów - Schetyna może i by to przełknął, ale wymyślanie kuriozalnego "nadmiaru obowiązków" w przypadku człowieka, który wręcz fizjologicznie nie cierpi wytężonej pracy, musi dolnośląskiego księcia bardzo boleć. Ani chybi, kolejny policzek - i to wymierzony publicznie.
Bezpłatna porada dla Tuska jest taka, żeby dobił rannego jak najprędzej. W gorącym czasie przed wytężonymi machlojkami (wiadomo przecież, że "normalne" wprowadzanie reform w tym rządzie nie istnieje) emerytalnymi, przed Euro i w akompaniamencie pikujących w dół sondaży i "szemrania" partyjnych nizin, nie można sobie pozwolić na pozostawianie rozgniewanego pretendenta - który odsunięty na boczny tor nic nie znaczy, a więc i za nic nie jest odpowiedzialny - czyli w oczach zawiedzionych jawić się będzie jako doskonały kandydat na "zmianę szyldu i jazdę dalej". A, zresztą. Niech Pan mnie nie słucha, Premierze. Im szybciej pożrecie się nawzajem, tym lepiej dla Polski. Byleby kto żywy został, więzienia puste być nie mogą!
Treser Donald drażni lwa.
-
Smakowite!
-
@sroka
Ano cóż, serdecznie dziękuję i serdecznie pozdrawiam :-)
-
@mukuzani
jak zwykle - dziękuję za dobre słowo.
jak niezwykle (bo pierwszy raz) - bon apetit!
-
Autor
Figurynki się pożerają. Są z drewna... albo z bardziej wyszukanych materiałów. Figurynki mogą się najwyżej udusić od sznureczków. Własnych i cudzych.
Pozdrawiam!
-
@1832.V
Ja również serdecznie pozdrawiam!
-
@trescharchi
Od własnych raczej nie. Sznur do snopowiązałek... żałosne... może wiklinowy kosz? Też żałosne.
Pozdrawiam!
ps.
A laleczki w strojach regionalnych były super. :)
Piszę w lubczasopismach
-
27.05.2012 00:36
-
26.05.2012 16:22
-
26.05.2012 12:33
-
26.05.2012 12:28
Ostatnie notki
-
Prywatny folwark Ewy Kopacz.
Bartosz Arłukowicz - w rzadkim jak na niego przejawie pracowitości i zainteresowania się sprawami własnego resortu -...
26.05.2012 11:14 30 -
100 % Euronormy Donalda Tuska.
Paweł Graś - tu nie ma co drzeć szat, taki jego zawód, by koloryzować rzeczywistość i upewniać Polaków,...
25.05.2012 08:26 18 -
Babcie Rydzyka, Babcie Michnika.
Prawda to z gatunku tych "arcyboleśnie prostych", że "postępowym" siłom, jakich kumulacja występuje...
24.05.2012 07:44 3
Moje ostatnie komentarze
-
...racja, Pański bon-mot o Paszkiewiczu jest o niebo zgrabniejszy od mojego. Istotnie, to...
26.05.2012 20:08
-
...wie Pan Dobrodziej, nie znam się na motywacjach lekarzy - jestem po prostu przekonany, że...
26.05.2012 20:06
-
...w takim razie ja również przyznam się, że z początku wierzyłem i bardzo kibicowałem w...
26.05.2012 19:54
-
Kłaniam się! Panie Marcinie, nie zawiódł mnie Pan - cenny głos spokojnego, wyważonego...
26.05.2012 19:38
-
...ależ Panie Dobrodzieju, ja bynajmniej nie pisałem tego w formie wyrzutu w Pańską stronę -...
26.05.2012 19:22
Najpopularniejsze notki
-
Pierwsze ofiary kościelnego frontu.
komentarze: 120
-
Tragifarsa z Marcinkiewiczem w tle.
komentarze: 104
-
Żenujący Tomasz Lis.
komentarze: 103
-
30 minut umierania na "Kościuszce"
komentarze: 100
-
Jakże ważny głos Adama Michnika.
komentarze: 68
Aktywne dyskusje
-
Prywatny folwark Ewy Kopacz.
komentarze: 30ostatnio: BALT5
-
100 % Euronormy Donalda Tuska.
komentarze: 18ostatnio: TRESCHARCHI
-
Babcie Rydzyka, Babcie Michnika.
komentarze: 3ostatnio: SZAMANKA
-
Kaczyński - Sobieniowski. Wojna światów.
komentarze: 10ostatnio: MARIUSZ.J.
-
Jak umierać, to tylko w Polsce Donalda Tuska.
komentarze: 34ostatnio: TRESCHARCHI



Pozdrawiam