Blog
trescharchi
trescharchi
43 obserwujących 656 notek 1104267 odsłon
trescharchi, 1 lutego 2014 r.

Ordynarny skok na publiczną kasę.

 

 

W piątek przekazano do publicznej wiadomości wyniki audytu w spółce Inteko. Specjaliści z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR przeprowadzili audyt finansowo – prawny w spółce córce niesławnych Kolei Śląskich, sztandarowego pomysłu Platformy Obywatelskiej na rozwiązanie problemów komunikacyjnych w regionie. Wyniki audytu są zatrważające. Przy okazji dowodzą, jak groźna i pazerna sitwa kolegów usadowiła się przy wojewódzkim korycie, skutecznie opróżniając Górny Śląsk z pieniędzy publicznych.

Inteko miała stworzyć system sprzedaży biletów i zakupić tabor dla Kolei Śląskich. Po pewnym czasie okazało się, że spółka nie miała żadnych środków na zakup pociągów; planowano zdobyć pieniądze dzięki emisji obligacji na kwotę 26 milionów złotych oraz kredytów. Spłatę obligacji i kredytów „przypadkiem” poręczyło Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów – własność województwa, obracające publicznymi środkami. Efekt? Inteko nie zakupiło ani jednego pociągu, zaś Górnośląskie Przedsiębiorstwo zostało z kilkunastoma milionami niespłaconych kredytów.

Mamy do czynienia z przestępstwem na dużą skalę, z ordynarnym skokiem na publiczną kasę. Z Inteko zostało wyprowadzone – według wstępnych szacunków – 35 milionów złotych. Trudno to dokładnie ustalić, bo w dokumentacji firmy jest straszny bałagan. Finanse były prowadzone nierzetelnie, niektóre umowy zawierane ustnie. Część dokumentów została zniszczona, żeby zatrzeć ślady – możemy przeczytać w audycie.

Firmą Inteko kierował Witold W. – żeby było ciekawiej, nie został zatrudniony na stanowisku prezesa; sprawował władzę jako „doradca z firmy zewnętrznej”…w niektórych przypadkach reprezentując jednocześnie Inteko i firmę, w której posiadał udziały. Autorzy audytu zaryzykowali nawet karkołomną tezę, że dobrze się stało, iż Koleje Śląskie – i patronująca im Platforma Obywatelska – skompromitowały się na początku swojej działalności na regionalnych torach. Gdyby nie to, pod płaszczykiem dobrze funkcjonującej spółki wciąż trwałaby patologiczna sytuacja i marnotrawienie wielu milionów z publicznej kasy.

Dziś nie ulega już wątpliwości, że we wprowadzeniu Kolei Śląskich na szyny nie było żadnej przypadkowości. Było to od początku do końca przemyślane działanie. Role były dokładnie rozpisane; tu miały istnieć Koleje Śląskie (z wybranym bez konkursu prezesem – znajomym marszałka województwa), tu miały istnieć spółki córki, tu Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów (kontrolowane przez działaczy Platformy Obywatelskiej) miało dorzucić swoją cegiełkę. Kreatywna księgowość, nabijanie prywatnych kieszeni publicznymi pieniędzmi, niszczenie i fałszowanie dokumentów – to wszystko jest przedmiotem postępowania prokuratury w Katowicach.

Tymczasem ludzie pokroju Mirosława Sekuły czy Tomasza Tomczykiewicza uśmiechają się do nas z ekranów telewizorów i wciąż przekonują, że na Górnym Śląsku jest dobrze.

By żyło się lepiej!

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze

Tematy w dziale